Tygodnik Działdowski

Niedziela, 20 maja 2012

Już teraz ogłoszenia drobne do TD przez internet Kliknij
fot. archiwum
fot. archiwum

Halloween święto dusz i duchów

29.10.2010 21:22:58

Święto wywodzi się od celtyckiego obyczaju Allhallow Even. To skrócona wersja tej nazwy. All Hallows Evening znaczy wieczór wszystkich świętych, czyli nocy przed All Hallows Day, czyli dniem wszystkich świętych. Od zamierzchłych czasów pogańskich w wigilię 1 listopada palono ogniska dla dusz zmarłych

Halloween to obecna wersja jednego z najważniejszych staroceltyckich świąt, zwanego Samhain. Choć dziś wesołe i często komercyjne, wywodzi się z pięknych wierzeń i tradycji. Samhain (czyli koniec lata, albo święto gasnącego słońca) było jednocześnie nazwą pierwszego miesiąca celtyckiego roku. Miesiąc ten rozpoczynał czas chłodu i ciemności. Staroceltyckie obrzędy służyły uwalnianiu ludzkich dusz, które po śmierci, jak wierzono, zamieszkiwały nierzadko ciała zwierząt, najczęściej czarnych kotów, sów i nietoperzy. (Co ciekawe podobnie wierzyli prasłowianie, z tą jedynie różnicą, że według nich dusze zmarłych po śmierci pokutowały w ciałach, jak mawiali, „ptasząt niewielkich”). Według pogańskich mitów Samhain był czasem śmierci Boga. Nie było to jednak święto żałobne. Zgodnie z cyklem przyrody Stwórca zmartwychwstawał już 21 marca, podczas święta Yule. Jasno widać, że Samhain było bardziej świętem celebrowania tajemnicy śmierci niż smutnym rytuałem opłakiwania zmarłych. Poprzez rozpatrywanie tajemnic śmierci Celtowie lepiej rozumieli życie, bardziej je szanowali, jednocześnie zdając sobie sprawę z jego kruchości i ulotności. Podczas Samhain duchy umarłych przychodziły na wspólne biesiadowanie, a kontakt między nimi a światem żywych stawał się lepszy niż kiedykolwiek. Z tej przyczyny w tą noc odprawiano ceremonie ku czci zmarłych oraz rytuały mające na celu kontakty z duchami.

 

Jedno z najważniejszych

Święto to dla Celtów miało jeszcze dodatkowe, wielkie znaczenie, ponieważ byli ludem pasterskim. Koniec lata oznaczał dla nich radykalną zmianę stylu życia. Późną jesienią bydło sprowadzano do zagród, a ludzie gromadzili się w chatach. Tam zajmowali się rękodziełem i opowiadaniem, historii o życiu bogów, baśni, legend i podań. Wierzyli, że to okres przejściowy między starym a nowym rokiem, zasłona między światem ludzkim a światem mocy nadprzyrodzonych jest wówczas najcieńsza. Można w tym czasie łatwiej przekazywać swoje prośby bogom, lecz równocześnie jest się szczególnie podatnym na wpływy złych duchów i podstępnych demonów, na wystawienie duszy na zagubienie w chaosie zaświatów. Samhain było też najważniejszym świętem Celtów, bo wtedy wygaszano na ołtarzach święty ogień i zapalano nowy, symbolizujący rozpoczęcie nowego roku. Nieodłącznym elementem pogańskiego Halloween było ognisko, bo ogień to symbol ciepła i światła, tak ważnego w noc rozpoczynającą zimę. W dawnej Irlandii ludzie znosili na środek wsi drewno oraz kości zwierząt i rozpalali wielkie ognisko witając zimę. Im większe było ognisko, tym cieplejsza miała być zima.

 

Na trzech płaszczyznach

Samo święto Samhain/Halloween trwało aż dziewięć dni i jak żadne inne rozpalało wyobraźnię Celtów i tak już pełną nadnaturalnych sił życia i śmierci. Obchodzono je na trzech płaszczyznach materialnej, duchowej i kosmicznej. Na poziomie pierwszym – materialnym, był to czas na przygotowywanie zapasów na nadchodzącą zimę, gromadzenie ludzi i bydła rozproszonego po wzgórzach i dolinach, czas powrotu do zimowych osad a także najlepszy okres na wzmocnienie nadszarpniętych więzów rodzinnych i towarzyskich. Ten aspekt święta nawiązywał do celtyckiej filozofii religijnej, mówiącej o tym, że wszyscy są częścią Wielkiego Ducha Rodziny czy Klanu, przywoływanego właśnie w tej porze roku. Na poziomie drugim – duchowym, był to czas wewnętrznego skupienia. Dla wojowniczych Celtów śmierć nigdy nie oddalała się zanadto, nie była takim tragicznym wydarzeniem, jakim jest dzisiaj. Dla tych ludzi najważniejsza była śmierć z honorem i przetrwanie w pamięci klanu. Był to najbardziej chyba magiczny dzień w roku. Zanikła bariera pomiędzy dwoma światami i siły chaosu mieszały się z rzeczywistością. Trzeci poziom – to święto kosmiczne, wschód Plejad, ogłaszał przewagę nocy nad dniem, ciemnej połowy natury, którą rządziła rzeczywistość księżyca. W ciągu trzech dni poprzedzających Samhain, Bóg Słońce, okaleczony umierał z rąk Księżyca, który był jednocześnie jego drugim wcieleniem i Władcą Anarchii. Słońce przechodziło przez granice światów pierwszego dnia Samhain. Mimo, że świeciło jasno na zimowym niebie, nie dawało ziemi ani trochę swego ciepła. Nie potrafiło ocieplić północnego wiatru. Widzimy w tym odwieczną walkę pomiędzy światłem i ciemnością, siłami wzrostu i zagłady, życia i śmierci, ale nie dobra i zła. Pomiędzy tymi dwoma istotami, Słońcem i Księżycem leży porządek wszechrzeczy, który stanowił oparcie dla całego życia w ludzkim świecie. Cykliczna harmonia dominacji każdej ze stron oznaczała, że ani życie ani śmierć nie może dzierżyć trwałej władzy nad światem.

 

Pozostałości wierzeń, nie tylko w Irlandii

W Irlandii Halloween, to wciąż bardzo ważny czas w roku. Irlandzkie dzieci w każdej szkole mają tydzień wolnego, tylko po to, aby dobrze przygotować się na Halloweenowy bal przebierańców. Dorośli życzą sobie Happy Halloween, a niektórzy z nich również przebierają się w mroczne stroje.

Badacze wierzeń i zwyczajów dawnej Europy sądzą, że niemal wszystkie ludy pogańskie obchodziły święta ku czci zmarłych właśnie jesienią. Na pewno obchodziły je plemiona bałtyckie i słowiańskie. Dusze należało wówczas ugościć, np. miodem kaszą i jajami, aby zapewnić sobie ich przychylność i jednocześnie pomóc w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Na Litwie, w Polsce i na Białorusi obchodzono Dziady, czyli ceremonie przywoływania duchów umarłych i wspólne z nimi biesiadowanie. W Irlandii do dzisiaj słyszy się opowieści o tym jak nagle rzeczy, bydło i inwentarz domowy tej nocy przemieszczają się z pola na pole, czy też jak „coś” próbuje rozbić okna w domach. W Brytanii ludzie wciąż wierzą, że tego dnia dusze zmarłych wracają na ziemię do wszystkich miejsc jakie znały za życia. Pokój, w którym mieszkał zmarły nie może tego dnia być zamiatany ani wycierany z kurzu, bo można przy okazji wymieść i duszę. Należy zostawić dla niej jedzenie. Należy też przykryć wszystkie naczynia z wodą, żeby dusza przypadkiem się w nich nie utopiła. Irlandczycy jeszcze w XIX wieku spędzali ten wieczór tak, jak nakazywała im ich tradycja. Potem sprzątali swoje domy i resztki jedzenia wykładali przed próg aby nakarmić głodne i zmarznięte duchy. Niekiedy zanosili jedzenie nawet na groby, żeby duchy nie musiały się do nich w ogóle fatygować. 

 

Wielki głód i zmiana nastroju

Sprawy z Halloween skomplikowały się w czasach Wielkiego Głodu. W drugiej połowie XIX wieku, wybuchła zaraza ziemniaczana. W Irlandii zabrakło pożywienia. W ciągu pięciu lat milion Irlandczyków zmarło z głodu, drugie tyle wyemigrowało z Irlandii do Stanów. W jakiś sposób emigracja wzmacnia myśli o przodkach, duchach i śmierci. Irlandczycy w Ameryce zaczęli rozwijać właśnie tradycje neopogańskie. Pojawiły się wymyślne przebrania, które miały odstraszać inne duchy. Niedługo wraz z nowym trendem sztuczne wampiry, potwory i kościotrupy zawędrowały z powrotem do Irlandii, z większym rozmachem. Wielki Głód w Irlandii skończył się. Nowe, wesołe przebrania z USA trafiły na podatny grunt. Irlandczycy zaczęli świętować Halloween  „na strasznie wesoło”. Tak pozostało do dziś. Mało tego Halloween, czy się to komuś podoba czy nie, coraz mocniej zakorzenia się w Europie, choć obecnie najlepiej tego dnia czują się dzieci.

 

Trochę magicznie

Święto Halloween/ Samhain z magicznego punktu widzenia, jest znakomitym czasem na pozbywanie się starych nawyków oraz podejmowanie nowych zobowiązań. W obu przypadkach należy zapisać na kartce to, co chcemy osiągnąć lub to, czego chcemy się pozbyć. Kartkę spalić w płomieniu świecy. Jest to również dobra pora na obrzędy wróżbiarskie. Samhain to jednak przede wszystkim święto ku czci zmarłych. Namaszcza się wtedy świece olejkiem z paczuli, potem umieszcza się je w wydrążonych dyniach dla przywołania duchów umarłych. Ku ich czci pije się sok jabłkowy z cynamonem. Nade wszystko jednak karmi się duchy, zakopując w ogrodzie jabłka lub owoce granatu. Tym sposobem zapewnia się sobie i bliskim ich opiekę i przychylność.

 


autor: Opr. ANNA B.CZURAJ-STRUZIK

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz