„Nie masz fejsa, nie istniejesz” – nasi samorządowcy chyba poważnie potraktowali to hasło, bo facebookowe fanpage’e prowadzą burmistrzowie Działdowa oraz Lidzbarka – Grzegorz Mrowiński i Maciej Sitarek, a także starosta Marian Janicki. Za pośrednictwem facebooka z mieszkańcami porozumiewa się też wójt gminy Iłowo Sebastian Cichocki, chociaż wykorzystuje do tego nie fanpage, a swój prywatny profil. W mediach społecznościowych obecne są gminy Lidzbark, Płośnica, Iłowo i Rybno.

Obecność samorządu czy samorządowca jako osoby publicznej w mediach społecznościowych powinna stanowić przejaw zaangażowania i współpracy administracji z obywatelami. Media społecznościowe winny więc nie tylko informować o tym, co się dzieje w okolicy, ale być środkiem, za pomocą którego można uzyskać opinie i uwagi. W praktyce bywa różnie, bo taki dwustronny społeczny kontakt wymaga określenia, czego społeczeństwo może oczekiwać… Nie każdy samorząd i nie każdego samorządowca może to jednak interesować. Z badań wynika bowiem, że polskie samorządy owszem zakładają profile w mediach społecznościowych, uczą się dbać o wizerunek w sieci, publikują filmy, ale wykorzystują je głównie w celach politycznych i propagandowych.

- Samorządy nie wykorzystują ich jako przestrzeni do dialogu z mieszkańcami, do dyskusji, tylko podają same pozytywne informacje. W momencie, kiedy płynie sygnał od mieszkańców, że coś im się nie podoba, wtedy nabierają wody w usta – mówi Szymon Sikorski ze Stowarzyszenia OpenGov.pl. Podkreśla jednocześnie, że media społecznościowe to znakomita przestrzeń na kreatywne działania mieszkańców, którzy coraz częściej wykorzystują je do uzyskania poparcia dla swoich pomysłów czy idei.

Samorząd na facebooku? Nie dla wszystkich…

Facebookowy fanpage daje podobne możliwości co profil prywatny. Niewygodne komentarze można więc kasować. Skuteczniejszą, szybszą i praktyczniejszą metodą jest jednak blokowanie osób potencjalnie niebezpiecznych, które mogą krytykować poczynania lokalnych władz. Daje to gwarancję, że ich opinie nie zburzą kreowanego w pocie czoła idealnego obrazu miasta czy gminy. Taka osoba nie napisze już niepochlebnego komentarza. Nie wykona też screena ekranu, żeby udowodnić, że jej niewygodny komentarz został usunięty. Nie może też polubić żadnego posta. Pozostaje jej tylko opcja udostępniania.

Pytanie, czy jeśli jest to „oficjalny” profil samorządu, na którym udostępniane są oficjalne informacje ze strony internetowej gminy, czy też z biuletynu informacji publicznej, takie praktyki są w ogóle dopuszczalne? Czy w ten sposób nie tylko nie ogranicza się obywatelom dostępu do informacji publicznej, ale czy też nie dzieli się ich na lepszych i gorszych – tych, którzy mogą wyrazić swoje zdanie i tych, którym to prawo świadomie się odbiera. Gorszymi są oczywiście ci niekoniecznie entuzjastycznie nastawieni do lokalnych władz. Dodatkowo profile facebookowe samorządów prowadzą pracownicy urzędów, a więc osoby, którym pensje płacą tak naprawdę podatnicy… Inaczej wygląda to oczywiście w przypadku kont samorządowców. Sami decydują, czy chcą taki fanpage prowadzić i do jakich celów ma im służyć. Sami określają swoje cele decydując, czy chcą wejść w dialog z obywatelem czy skupić się jedynie na kreowaniu własnego wizerunku. Jednak, jeśli do prowadzenia takiego profilu nie wykorzystują pracowników samorządowych, to usuwania komentarzy i blokowania niechcianych fanów nie można im zabronić.

Więcej w TD nr 39 (kup e-wydanie)

Tygodnik Działdowski

Szukasz skutecznej reklamy prasowej? Decydując się na reklamę w „Tygodniku Działdowskim" docierasz do mieszkańców powiatu działdowskiego, a także ościennych gmin.
ul. Długa 9 a, 06-500 Mława
23 654 38 32
redakcjad@tygodnik-dzialdowski.pl

Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco!