Zainteresowanie „Pociągiem do Lidzbarka” przeszło najśmielsze oczekiwania stowarzyszenia „Wrota Mazur” – inicjatora i organizatora tego przedsięwzięcia. Duży odzew, nie tylko w mediach społecznościowych, świadczy o tym, że w naszym regionie było bardzo duże zapotrzebowanie na takie wydarzenie – dotąd niezauważone. Pojawiły się też głosy krytyki. Na przykład, że przywracanie połączeń na jeden dzień jest bez sensu…

- Nie zgadzamy się z tą opinią. Organizowane przez nas sobotnie przejazdy mają dać jasny sygnał – pociąg do Lidzbarka to nie marzenie – to możliwość. Chcemy ją pokazać nie tylko mieszkańcom powiatu działdowskiego ale również samorządowcom. Jesteśmy w roku wyborczym. Będziemy wybierać włodarzy nie tylko gmin i powiatu, ale również marszałka województwa (zgodnie z obowiązującym prawem jest organizatorem regionalnych przewozów kolejowych, przyp. red.). Dlatego mamy nadzieję, że w tej kampanii wyborcy nie dadzą się zbyć krótkim „linia kolejowa do Lidzbarka jest zamknięta”, a przyszli starostowie, burmistrzowie wójtowie i radni postarają się bardziej, żeby ją „otworzyć”. Bo to leży także w ich rękach, a nie w rękach „Wrota Mazur” – mówi prezes stowarzyszenia Tomasz Dudaniec. - My tylko inicjujemy pewne działania, pokazujemy możliwości – nie tylko organizując pociąg specjalny. W zeszłym roku zorganizowaliśmy akcję mającą na celu namówienie do udziału w konsultacjach Wieloletniego Planu Utrzymaniowego infrastruktury kolejowej samorządy, organizacje, przedsiębiorców z naszego terenu. Przystąpiliśmy też do koalicji na rzecz ratowania lokalnych linii kolejowych – informuje. - Oprócz tego cały czas uczestniczymy w różnych rozmowach i spotkaniach. Nie tak dawno, wraz z posłami z naszego terenu, byliśmy w Ministerstwie Infrastruktury. To spotkanie nie tylko przybliżyło panu ministrowi problemy linii kolejowej Działdowo - Brodnica, ale też dało nam przekonanie, że nasze działania nie tylko są potrzebne, ale także mają sens. To oczywiście jeszcze nie koniec, wciąż mamy głowy pełne pomysłów co zrobić, aby w Lidzbarku pojawiły się pociągi. I to bynajmniej nie na jeden dzień – podsumowuje.

Przygotowania trwały prawie rok…
Przygotowania do przejazdu specjalnego „Pociągu do Lidzbarka” trwały prawie rok. W tym czasie stowarzyszenie „Wrota Mazur” rozmawiało z zarządcą infrastruktury kolejowej o technicznych możliwościach przejazdu oraz negocjowało łącznie z czterema przewoźnikami kolejowymi. Okazuje się, że wynajęcie pociągu nie jest takie proste, nawet mając tak hojnych sponsorów jakich udało się stowarzyszeniu namówić do współpracy. Taboru kolejowego jest niewiele i dlatego jest on wykorzystywany w maksymalny sposób. Ponadto często szynobusy są własnością urzędów marszałkowskich i dlatego mają przede wszystkim realizować kursy z pasażerami, a nie uczestniczyć w przedsięwzięciach komercyjnych. – Dlatego właśnie impreza odbywa się w sobotę, kiedy ruch kolejowy jest najmniejszy. Wcześniej myśleliśmy o imprezie dwudniowej. Musieliśmy także wstrzelić się między planowe przeglądy i naprawy pojazdów – tłumaczy Tomasz Dudaniec. - Innym „obostrzeniem” było na przykład to, że przejazd do Lidzbarka musiał odbyć się przed 23 czerwca – zanim ruszą wakacyjne pociągi dla turystów. W końcu jednak udało się. W sobotę 16 czerwca pojedzie z nami szynobus SA106 z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Przewozów Regionalnych – dodaje.

Dlaczego szynobus?
Niejednokrotnie „Wrota Mazur” pytane były, dlaczego nie brązowe piętrowe wagony z zieloną lokomotywą, dlaczego pojedzie „plastikowy” szynobus, a nie zabytkowy parowóz. Powody są co najmniej trzy. Po pierwsze aspekt finansowy. Wszystkie inne warianty byłyby kilkukrotnie droższe – stowarzyszenie nie mogło sobie na to po prostu pozwolić. Druga sprawa – ponownie dostępność taboru. Zielone lokomotywy, które pewnie jeszcze sporo osób w Lidzbarku i Działdowie pamięta, zostały już praktycznie wycofane z eksploatacji – pozostała jedna sztuka i to w dodatku nie zielona (kursuje w barwach prywatnego przewoźnika kolejowego). Natomiast ostatni wagon piętrowy serii Bhp, będącej niegdyś codziennym gościem na naszych torach, ma ważne świadectwo sprawności technicznej jeszcze przez dosłownie kilka dni. Równolegle z „Pociągiem do Lidzbarka” odbędzie się pożegnalny kurs z Chojnic do Przechlewa. - Trzeci powód jest jednak najistotniejszy. Mamy świadomość, że wielu osobom pociągi z Działdowa do Lidzbarka i dalej do Brodnicy kojarzą się sentymentalnie, z czasami młodości, dojazdami do szkół, wyjazdami z dziećmi/rodzicami. My jednak nie chcieliśmy zorganizować imprezy wspominkowej w stylu retro. Chcemy za to „Pociągiem do Lidzbarka” pokazać, że kolej w Lidzbarku to nie wyłącznie historia, ale także przyszłość. Stąd nowoczesny pojazd: klimatyzowany, przyjazny osobom niepełnosprawnym, wyposażony w miejsca dla rowerów i inne udogodnienia. Mamy nadzieję, że uda nam się przekonać wszystkich malkontentów, mówiących o zardzewiałych torach i zarośniętych peronach, że kolej może być ekologicznym, sprawnym ale i nowoczesnym sposobem komunikacji. Także u nas – w Lidzbarku – przekonuje prezes „Wrót Mazur”.

Artykuł sponsorowany

 

Tygodnik Działdowski

Szukasz skutecznej reklamy prasowej? Decydując się na reklamę w „Tygodniku Działdowskim" docierasz do mieszkańców powiatu działdowskiego, a także ościennych gmin.
ul. Długa 9 a, 06-500 Mława
23 654 38 32
redakcjad@tygodnik-dzialdowski.pl

Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco!